Moja nowa miłość do. . . .

Witajcie ! Przychodzę do Was z wpisem na temat konkretnej dziś marki kosmetycznej. Już chyba każdy słyszał o niej i większość ją uwielbia , a ja ? no właśnie , ja wpadłam po uszy. Nigdy nie lubiłam szminek itp gdyż mazało mi się to po ustach i lepiło. Nie lubiłam tego uczucia. Lubię mieć na ustach coś seksownego, trwałego i nie błyszczącego się. I poznałam markę . . . Golden Rose. Taaaak ,jak mówiłam,już Wam pewnie znana. Zaczęło się od momentu kiedy wszystkie wizażystki w swoich vlogach zachwycały się pomadkami tej firmy , pomyślałam sobie,że spoko ,ale pewnie lekko przereklamowane. Jednak chyba po pół roku kiedy pierwszy pył szału opadł, postanowiłam kupić na próbę jedną, no wyszło na to,że dwie pomadki z serii Longstay Matte Lipstick , wtedy kupiłam bardzo specyficzny – trupi kolor nr 10 oraz różowo-łososiowy nr 01. Miałam pewne opory ,ponieważ 10 nie pasuje do każdego typu urody i potrzebuje makijażu ,alby nie wyglądać na chorą osobę,ale jest to mój ulubiony kolor  . . . a raczej był. Później zakupiłam kilka pomadek z serii Velvet Matte i również mnie urzekły , nastąpiła kolej na Matte Crayon Lipstick czyli matowa szminka w kredce. Kolory wszystkich trzech serii są piękne i ciężko się zdecydować na 1-3 kolory przy zakupie, najchętniej wykupiłabym wszystkie na raz ! Musze przyznać,ze zachwyt nie jest bezpodstawny gdyż każda z nich pozostawia usta z satynową powłoką, mniej niestety te płynne, ponieważ zastygają, ale za to matt mają prawie nie do zdarcia. Prawie ? owszem , gdyż jedyne co podczas całego dnia noszenia jej na ustach , mi ją zmywa to tłuste jedzenie. Nic innego nie daje rady. Ani papierosy, ani napoje. I ta boska inwestycja kosztuje całe . . . 19,99 zł ! szaleństwo w biały dzień. A te kolory. . . A teraz coś jeszcze. W piątek w moim mieście otwarto wysepkę w centrum handlowym z GR , więc pobiegłam oczywiście po kolejne płynne pomadki off corse. Kupiłam 3 sztuki ( o5, 06 i 12)  i już mam swojego faworyta kolorystycznego (niestety 10 została pobita) oraz kupiłam jeszcze Lip Barrier- kredkę do ust dzięki której pomadka lepiej wygląda na ustach,nie wchodzi i pęknięcia i świetnie i łatwo się zmywa na koniec dnia (wygładza usta aby pomadka płynna nie wżerała się w pęknięcia na nich , całe 7,99 zł ) oraz dwa Longstay Liquid Browliner do wypełniania moich jakże wyskubanych brwi, w odcieniu 03 oraz 04 . W prezencie za los otrzymałam piękny Style Liner Metallic nr 07. Poniżej przygotowałam dla Was skromny tutorial z użyciem tych kosmetyków. Taki oto niedzielny rozświetlający makijaż, idealny na wyjście z rodziną na obiad.

 

  • po pierwsze na brwi brownliner 03 , uzupełniłam braki swoich nieodrastających włosków, później wyczesałam je grzebykiem i domalowałam kształt pomadą do brwi. (tu wersja bez pomady) 

 

  • po nałożeniu kremu koloryzującego, korektora pod oczy , nadszedł czas na piękny metaliczny eyeliner ,który kapitalnie rozświetla oko 

 

 

  • kolejno wytuszowałam rzęsy , wykonturowałam twarz i . . .  czas na pomadkę – główną ozdobę makijażu 

 

 

Na ustach mam swoją nową miłość czyli kolor nr 5 ! Po prostu idealnie dobrany dla mnie ! Jest to taki odcień czereśni czyli pod bordo, ale jakby z lekkim fioletem, po prostu strzał w dziesiątkę. Sami zobaczcie ,że połączenie metalicznego eyelinera z pięknymi, mocnymi ustami ma moc ! 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ahh te kolory . . .  poniżej zdjęcia produktów oczywiście (wraz z moimi pierwszymi dwoma płynnymi pomadkami) 

 

 

 

 

Numery od lewej (pomadki) : 12 (brązowo-bordowa) , 06 (piękna czysta czerwień) 05 (czyli ta na moich ustach) oraz dwie poprzednie 01 (róż) oraz 10 . Na ręce (swatche)  nr od dołu : 01, 10 , 05, 06, 12 . I jak tu ich nie kochać <3  Na pewno ta marka będzie teraz długo ze mną , bo jeśli wszystkie kosmetyki mają takiej jakości jak pomadki płynne to . . .  biedna moja kieszeń. A jakie niskie ceny do tego. Koniecznie musicie je wypróbować. Ja mam już swoją kolejną listę zakupów 😉 A Wy ? też posiadacie kosmetyki Golden Rose ?? Pochwalcie się opiniami koniecznie.  Do znów , pozdrawiam !